Paweł Jurek, Business Development Director w DAGMA Bezpieczeństwo IT
Jeśli potwierdzą się nieoficjalne informacje Radia Zet, że do ataku wykorzystana została skrzynka lokalnego działacza Platformy Obywatelskiej, z której następnie rozsyłano złośliwe oprogramowanie, to byłaby to dość często stosowana technika. Ataki poprzez użycie złośliwego oprogramowania przesyłanego drogą elektroniczną są bardzo popularnym sposobem wykonania pierwszego kroku. Jeśli przy tym cyberprzestępcom udaje się podszyć pod zaufanego nadawcę, to skokowo rośnie wtedy prawdopodobieństwo, iż odbiorca zaufa otrzymanemu komunikatowi i spróbuje otworzyć przesłane tą drogą linki lub załączniki.
Spekulując dalej – ciekawym szczegółem będzie informacja, w jaki sposób cyberprzestępcy rozsyłali maile powołując się na działacza PO. Zwykle mamy tutaj dwie możliwości. Pierwsza to podszycie się pod nadawcę poprzez użycie konta o bardzo podobnej nazwie, łudząco podobnej do znanego nadawcy, jednak bez uzyskiwania dostępu do jego zasobów. Druga jest ciekawsza – polega na przejęciu kontroli nad skrzynką pocztową prawdziwego pracownika. Najczęściej dochodzi do tego na skutek niefrasobliwości w stosowaniu zbyt prostych haseł oraz w niestosowaniu dwuskładnikowego uwierzytelniania. Pamiętajmy jednak, że w skali całego państwa czy dużych organizacji jak ogólnopolska struktura partii politycznej – bardzo trudno wyegzekwować dyscyplinę wszystkich pracowników. I tego typu ataki bazują właśnie na statystycznie dużym prawdopodobieństwie, iż w dużej organizacji, kiedy poszukamy odpowiednio długo, zawsze znajdzie się jakieś słabsze ogniwo, które umożliwi rozpoczęcie ataku.
Musimy mieć świadomość, że od czasu ataku Rosji na Ukrainę Polska jest celem nasilonych cyberataków. Jedna z firm koncentrujących się na cyberbezpieczeństwie, mająca dużą wiedzę na temat ataków w naszej części Europy przeanalizowała w ubiegłym roku, które sektory są atakowane najczęściej z kierunku rosyjskiego. Szczegółowe analizy firmy ESET pokazały znaczny wzrost działalności tzw. grup APT – a więc grup cyberprzestępców rozwijających złożone ataki kierowane na konkretne firmy i instytucje. Według badań ESET grupy hakerów atakujące z terenu Rosji i Białorusi najczęściej atakują właśnie instytucje rządowe, samorządowe i związane z nimi organizacje. Drugą najczęściej atakowaną kategorią jest sektor obronny, a trzecią – sektor energetyczny.
Trzeba przyznać, iż w ostatnich latach struktury państwowe poczyniły naprawdę duże postępy, jeśli chodzi o budowanie cyberodporności. I są to postępy niezależne od barw partyjnych.
Na szczęście cyberbezpieczeństwo jest nadal obszarem znajdującym się na uboczu walki partyjnej i przy zmianie ekip mamy na tym polu raczej kontynuację, a nie pozostawianie po sobie spalonej ziemi. Pamiętajmy jednak, że inwestycje w cyberbezpieczeństwo realizowane są w czasie jeszcze szybszego wzrostu zagrożeń – żyjemy w bardzo niespokojnych czasach. Musimy spodziewać się więc prawdopodobnie jeszcze wielu prób rozchwiania emocji wyborczych. Niestety, z punktu widzenia atakujących – im mocniej zostaną podgrzane emocje i obawy, tym dla nich lepiej. Należy więc zachować spokój i skoncentrować się na działaniu.